Powody, dla których lubię Nepal.

Powody, dla których lubię Nepal.

o21/11/2021

Czy Nepal da się kochać i nienawidzić? Nie sądzę.
Myślę, że Nepal się raczej kocha, a na pewno kochają go lub co najmniej lubią osoby, które odwiedzają ten niezwykły kraj. Oczywiście nie wszystko w nim jest piękne i warte miłości, ale jest to kraj bardzo niezwykły, w mojej ocenie, na swój sposób magiczny, warty odwiedzenia chociaż raz w życiu.
Po kolejnej podróży, którą kilka dni temu zakończyliśmy, postanowiłam podzielić się z Wami moją subiektywną listą tego, co lubię oraz dla równowagi – czego nie lubię w Nepalu – to już w osobnym wpisie. Jest to rozszerzenie mojego starego wpisu, w którym pisałam o 5-ciu powodach, dla których pokochałam Nepal.


Lista jest sporządzona z perspektywy podróżnego, mieszkańca tymczasowego, obywatela nie nepalskiego.

 

Co lubię.

 

  1. Uśmiech i pogodę ducha mieszkańców.

W Nepalu na co dzień doświadcza się pogody ducha, uśmiechu, serdeczności i otwartości. Mimo wielu trudności, z którymi mierzą się mieszkańcy Nepalu jest w nich zdecydowanie więcej, porównując do kultury europejskiej, wspomnianych cech. Czy to w relacji rodzinnej, biznesowej czy zupełnie nowej, przypadkowej – ludzie chętnie rozmawiają, zagadują, uśmiechają się, są po prostu sympatyczni. Zapraszają do interakcji.  Pogoda ducha towarzyszy mieszkańcom nawet jak jest trudno. Wiem, że jest tak również w wielu innych azjatyckich krajach. Zaczynając od tak prozaicznych rzeczy jak przywitanie i procedury na lotnisku, zgadnijcie gdzie strażnicy graniczni zagadywali dzieci, uśmiechali się do nas i witali w kraju? Nr 1 u mnie więc – pogoda ducha, uśmiech i otwartość.

 

2. Wszystko się da.

W Nepalu jest mało rzeczy niemożliwych. Zazwyczaj można załatwić wszystko poza bardzo formalnymi, urzędowymi kwestiami, o co trudniej. Sprzyja temu oczywiście brak regulacji w wielu kwestiach, brak procedur albo ich nazwijmy to - średnie przestrzeganie. Pozornie może się wydawać, że do wielu rzeczy nie ma dostępu, w praktyce, większość da się załatwić. Co fajne, nie zawsze tylko dzięki pieniądzom, czasem to zwykła chęć pomocy bliźniemu albo inwestycja – ja Ci pomogę dzisiaj, Ty może mi jutro jak będę potrzebował wsparcia. Warto też pamiętać, że wielu mieszkańców wierzy w karmę, to pewnie jest jeden z powodów, dla których chcą czynić dobro.

 

3. Gościnność.
Zarówno w relacjach rodzinnych, biznesowych i po prostu koleżeńskich, nowych Nepalczycy są bardzo gościnni. Myślę, że wciąż w niektórych polskich domach podobna gościnność jest praktykowana, ale niestety, z każdym rokiem jest jej niestety w Polsce mniej. W Nepalu zupełną normalnością jest, że możecie zostać zaproszeni do czyjegoś domu na kolację mimo, że dopiero się poznaliście i to nie za 2 tygodnie, ale tego samego dnia wieczorem. Dodatkowo, jak to się w Polsce mówi lub mówiło, idealnie oddaje tę gościnność powiedzenie „Gość w domu, Bóg w domu”. Nepalczycy są w gościnności szczodrzy, szczerzy i wdzięczni za to, że korzystasz z zaproszenia. Nie ma też żadnych limitów, nie schowają dobrego wina do szafki na lepszą okazję, chętnie wypiją z Tobą ostatnią butelkę, która jest w domu albo pójdą jeszcze do sąsiada po dodatkową.

 

4. Luz.
Mimo, że wszystkie moje podróże do Nepalu były w charakterze rodzinnym, biznesowym lub podróżniczym, mogę z dużą pewnością stwierdzić, że w Nepalu jest dużo więcej luzu. Luzu w rozumieniu a’la maniany, ale też po prostu więcej spokoju, mniej presji, a nawet jeśli ta presja jest, branie jej…na spokojnie. Nie jest to jednak równoznaczne z #wisimito. Nepalczycy są bardzo zaangażowani w relacje i bardzo uważni, niemniej jednak jest w nich dużo więcej spokoju i luzu. Jeśli pojawiają się problemy, rozwiązuje się je. Na pewno ma to związek z obecnym w kulturze buddyzmem i wieloma innymi powodami. Nieważne skąd, ważne, że jest po prostu luz…

 

5. Plemię.

Coś co u nas było jeszcze nie tak dawno, czego niestety coraz mniej i do czego w niektórych kręgach próbujemy wracać. Plemię to nie tylko ja, moja najbliższa rodzina czy też ta trochę dalsza, ale też sąsiad, bliscy znajomi lub dalsi. Mieszkańcy Nepalu doświadczają na co dzień wsparcia swojej „wioski” i jest to zupełnie normalne. Bez względu na to czy mieszkają gdzieś na wsi w górach czy w stolicy Nepalu, w Katmandu. Drzwi do sąsiada są otwarte a jak zamknięte, to wiadomo gdzie jest klucz, musisz iść do miasta coś załatwić? Nie bierzesz ze sobą dziecka, zaopiekuje się nim sąsiadka, gotujesz obiad i nie masz czym zająć dziecka? Zabawią je dzieci sąsiadów. Potrzebujesz coś dostać ze swojego domu rodzinnego (np. wioski w górach)? Przywiezie Ci to inny mieszkaniec wioski, który właśnie jedzie do Katmandu. Nie masz chwilowo pieniędzy? Łatwo pożyczysz od bliskiej osoby/sąsiada. Przykładów jest mnóstwo. Tak, wiem, że u nas też tak jeszcze niedawno było. Jako mama wciąż małej dwójki, najbardziej zazdroszczę tego plemienia w pomocy z dziećmi. Swoją drogą dla mnie lekkim szokiem było, że dzieci 10-letnie w pełni ogarniają opiekę nad niemowlakami, ale to inna opowieść.

 

6. Piękno natury, góry, egzotyka.

Koń jaki jest każdy widzi ;) O tym mogłabym pisać i pisać. Piękno Himalajów to coś, czego nie da się dobrze opisać, jeśli jesteście miłośnikami gór, to jest po prostu jedno wielkie eldorado. Nepal krajobrazowo ma jednak dużo więcej do zaoferowania niż góry, piękne są również nizinne tereny, doliny. Dzikie egzotyczne zwierzęta, tradycyjne metody upraw, pola ryżowe, nieznane rośliny, rzeki, wodospady…to jest po prostu piękne miejsce.

 

7. Mix religii.

Choć w wielu miejscach świata wyznawcy poszczególnych religii nie zgadzają się ze sobą i podkreślają swoją odrębność, Nepal w tym względzie jest zupełnie inny. W Nepalu mimo, że zdecydowana większość mieszkańców to wyznawcy hinduizmu (nie buddyzmu jak mogłoby się zdawać!), religie pięknie przenikają się między sobą. Buddyści oprócz świętowania swoich świąt, celebrują festiwale hinduistyczne, wyznawcy hinduizmu uczestniczą w uroczystościach buddyjskich a w całym kraju mnóstwo znaków obecności tych religii na każdym rogu. Bardzo lubię to towarzyszenie religii codziennemu życiu tak mocno obecne w Nepalu. Myślę, że warto dodać iż obok hinduizmu, buddyzmu oraz chrześcijaństwa/islamu (tutaj wyznawców jest w Nepalu niewielu), wciąż jest obecna ogromna wiara w różne bóstwa animistyczne, wróży/wróżki i świętych mężów. O Macie (tak, tak!) napiszę Wam innym razem, bo tu mam indywidualne ciekawe odkrycia.

 

8. Organiczne zdrowe jedzenie.

Tu ciekawostka. Po przylocie do Nepalu oglądając co sprzedaje się w okolicznych sklepikach/stragankach, poza świeżymi warzywami/owocami można zobaczyć wiele tanich przetworzonych pakowanych ciastek, chipsów, chińskich zupek no i cola, wiadomo. Może to dać złudne wrażenie, że mieszkańcy żywią się tym na co dzień. W wielu domach wciąż jest jednak inaczej, choć niestety, tak jak u nas to się zaczyna zmieniać. Dziś jednak, nawet w Katmandu, w domach wciąż gotuje się raczej bardzo zdrowo i na co dzień nie korzysta się z tych dziwnych przetworzonych pomysłów „nowszego” świata. W domu mojego męża na przykład, ale zakładam, że podobnie jest w wielu innych domach, codziennie gotuje się świeży Dhal Bhat, tradycyjne danie nepalskie, które można robić w różnych wersjach. Do jego wykonania używa się ryżu, soczewicy, świeżych warzyw, pikli i czasami mięsa. Do ryżu dodaje się  organiczne masło ghee przywiezione w przypadku rodziny męża - z rodzinnego domu. Zaznaczę tu jednak, że problem niezdrowego jedzenia pojawia się coraz częściej, o samym jedzeniu napiszę Wam osobny wpis. W Nepalu trzeba wiedzieć co jeść i gdzie jeść. Dodam jeszcze przykład z aktualnego trekkingu, zamówiliśmy Dhal Bhat w jednym ze schronisk mijanych na trasie. Gospodyni użyła do jego przygotowania produktów z ogrodu, po które poszłą po złożeniu przez nas zamówienia :) Tę wersję nepalskiego jedzenia lubię i doceniam.

 

 9. Słońce w listopadzie :)

Kiedy u nas szaro i ponuro, dzień coraz krótszy a z nieba często pada nieprzyjemna mżawka, w Nepalu zazwyczaj jest słońce, piękne niebieskie niebo i fajne przyjemne temperatury. Aktualnie jak byliśmy w listopadzie ok. 2,5 tygodnia, każdy z dni był słoneczny! Temepratura w Katmandu to ok. 22 stopnie, w Pokharze 24-28, a na trekkingu oczywiście zależy od wysokości, ale szansa na słońce jest bardzo duża. Osobiście więc niezmiennie polecam na trekking przede wszystkim drugą połowę października lub idealnie - listopad i początek grudnia. Adekwatnie marzec/kwiecień choć wtedy statystycznie u nas też jest już ładniej niż w listopadzie.

 

 

Na dzisiaj tyle :)
Czekajcie na wpis o tym, co nie do końca fajne a o czym warto również wiedzieć. W przyrodzie musi istnieć przecież balans.

 

Do następnego!

 

Znajdź swoją
Własną
drogę

Newsletter

Należymy do:

  • w Katmandu
  • i
  • w Katmandu
  • i